piątek, 8 maja 2009

Ekstrakt z pestek grejpfruta - naturalny zabójca bakterii, zwykłe placebo, a może niebezpieczny preparat?

Używam wyciągu z pestek grejpfruta od około 7 lat. Przez ten czas wyciąg wyciągał mnie z angin i przeziębień wielokrotnie, co znaczy, że od wielu lat mój organizm nie "widział" antybiotyku, a muszę napisać, że wcześniej sytuacja była wręcz odwrotna. Jednak ten wpis nie ma być pochwałą ekstraktu, a raczej przestrogą przed nim. Wyznając zasadę "zobaczyć (w tym wypadku 'spróbować') znaczy uwierzyć", wypróbowałem kilka lat temu ten preparat Jako że efekty były rewelacyjne, kontynuowałem jego używanie (właściwie do dziś go używam). Przeziębienie od tej pory nigdy nie zmieniało się w anginę, a ono samo ustępowało w ciągu kilku dni. Jednak w międzyczasie w mediach stało się głośno o niebezpieczeństwach, jakie niesie spożywanie grejpfrutów i ekstraktu z ich pestek.

Tego typu doniesienia pojawiają się często. Kiedyś, na przykład, zachwalano pomidory jako świetną broń przeciwko rakowi. Potem media podały, że badania dowodzą, że pomidory są wręcz... kancerogenne. Obrót o 180 stopni? Najwyraźniej, ale też obrót nie ostatni. Kolejne 180 stopni zrobiono jakiś czas temu i znów pomidory są antynowotworowe. Manipulacja ze strony hodowców pomidorów, a potem ze strony ich przeciwników, czyli hodowców, hmmm, ogórków? Któż to może wiedzieć. Żyjemy w czasach, gdzie informacja, to największa potęga, więc prawie wszystko, czego dowiadujemy się w sposób nieempiryczny, może być fałszem, prawdą lub półprawdą. Albo wszystkim po trochu.

Pamiętając o tym wszystkim, postanowiłem iść w zaparte i używać ekstraktu z pestek. W końcu empiria wykazała skuteczność preparatu, więc na czym miałbym opierać swe działania, jak nie na własnym doświadczeniu? W końcu prasa kłamie. Po różnych doniesieniach o szkodliwości, z czasem przestałem stosować ekstrakt profilaktycznie, a jedynie w stanach przeziębieniowych. Czuję jednak, że teraz porzucę go zupełnie. Dlaczego?

Ponieważ sprawa
ekstraktu z pestek grejpfruta to jedno wielkie zamieszanie.

Zamieszanie, które jest oparte na kwestii dodawania rakotwórczych konserwantów. Producenci ekstraktu mówią, że muszą ich dodawać, żeby preparat się nie psuł. Przeciwnicy uważają, że to właśnie konserwanty w ekstrakcie działają bakteriobójczo, a sam wyciąg nie ma żadnych właściwości antybakteryjnych i antygrzybicznych. Dyskusja potem przechodzi na inny poziom i wszyscy porzucają temat skuteczności, rzeczywistej czy nie, ekstraktu i zaczynają zastanawiać się nad szkodliwością samych konserwantów w wyciągu.

Jedni twierdzą, że konserwanty w ekstrakcie są mordercze (czyt. kancerogenne), inni piszą, że są nieszkodliwie, "prawie" naturalne i nie ma dla nich lepszej alternatywy. Sam grejpfrut jest przez niektórych uważany za naturalny konserwant. Inni twierdzą jednak, że daleko mu do właściwości konserwujących, które dałoby się wykorzystać. Doprawdy nie sposób dojść, kto ma rację, kiedy w sieci i mediach krąży tyle sprzecznych informacji i każda powołuje się na badania naukowe.

Ja osobiście, bazując na własnym doświadczeniu, uważam, że wyciąg prawdopodobnie ma jakieś działanie pozytywne (czyt. bakteriobójcze) i (prawie) odrzucam "zarzut placebo". Ale znowu, słowo "pozytywne" nie jest tu takie jednoznaczne. W końcu nie wiem, czy to pozytywne działanie to działanie ekstraktu czy też konserwantów w nim zawartych? Pal licho już co działa, byle działało i nie było szkodliwe, prawda? Ale tu znów pułapka. Nie wiadomo, czy jest szkodliwe, czy nie. A wszystko nie z braku informacji, a jej nadmiaru i manipulacji nią. Może jednak łatwiej będzie uznać wersję "placebo" i bez sentymentów porzucić preparat?

Ekstrakt z grejpfruta (oraz sam grejpfrut i sok z niego) może być niebezpieczny też z innego powodu. W jelicie cienkim wpływa na wchłanianie, wielokrotnie je zwiększając. Wypicie kawy po zjedzeniu grejpfruta może przyprawić nas o nieprzyjemne kołatanie serca (zbadane empirycznie), natomiast połączenie z niektórymi lekami (np. nasercowymi) może okazać się wręcz zabójcze. Podobno znane są przypadki śmierci. Słychać ostatnio głosy o podobnym działaniu soku z jabłek oraz pomarańczy. Uważajcie więc, czym popijacie różne rzeczy. Chciałoby się napisać, że najbezpieczniej wodą, ale i tu sprawa nie jest tak prosta.

Decyzję, co do używania ekstraktu każdy musi podjąć sam, ignorując tym samym jedną ze stron konfliktu. W końcu obie strony wspierają swoje argumenty licznymi badaniami naukowymi. A gdzie jest prawda? Pewnie tam, gdzie zawsze: pośrodku.

Po więcej informacji odsyłam do sieci:

www.treasuredlocks.com
www.jaworek.net
www.medicine.ox.ac.uk/bandolier/

4 komentarze:

  1. jestem zwolenniczka zdrowia "natualnego".

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko co działa, a jest naturalne MUSI być zdyskredytowane przez mafię farmaceutyczną.
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  3. Przerzuć się na czosnek i propolis

    OdpowiedzUsuń
  4. A może po prostu zjeść grejpfruta (razem z pestkami) :)

    OdpowiedzUsuń